Drukuj

Aleksy JermołowZ początkiem czerwca 1807r. wojska rosyjskie zbliżyły się od wschodu do linii Łyny, zaś od północy do Dobrego Miasta i Miłakowa. W dniu 5 czerwca (24 maja wg kalendarza juliańskiego) oddziały rosyjskie przystąpiły do ataku na pozycje francuskie stacjonujące pomiędzy Łyną a Pasłęką na linii Dobre Miasto - Miłakowo. Rosjanie zadali spore straty oddziałom  marszałka Ney'a. Szósty korpus zmuszony został do odejścia na linię Jankowo-Kwiecewo-Różynka, a póżniej w rejon Kalist i Dąbrówki. Ze swych pozycji musiał wycofać się także korpus marszałka Davout stacjonujący pod Olsztynem.

Naoczny świadek tych wydarzeń, pułkownik artylerii Aleksy Piotrowicz Jermołow, tak opisywał te wydarzenia:
"Nieprzyjaciel tymczasem swobodnie kontynuował oblężenie Gdańska. Chcąc udzielić wsparcia osłabionemu garnizonowi twierdzy, posłano na pomoc generała majora hrabiego Kamińskiego z silnym oddziałem. Wojska nieprzyjaciela oblegającego Gdańsk były tak duże, że hrabia Kamiński został pobity i odniósł wiele strat zanim dotarł na miejsce. Zamierzenie to miałoby szansę powodzenia, jeśli by wykonano je znacznie wcześniej. Wkrótce potem z powodu braku amunicji oraz zdobycia przez Francuzów angielskiego statku, który przewoził broń, twierdza skapitulowała. Nieprzyjemna była wiadomość o upadku Gdańska. Nie mieliśmy wątpliwości, że wkrótce Napoleon ściągnie większą część wojsk oblegających do tej pory twierdzę".

"Nie mogłem zrozumieć, dlaczego już 1-go maja nie przeprowadzono dogodnego ataku, zamiast dopiero 24-go maja, kiedy armia nieprzyjacielska rosła już w siłę. W tym czasie bowiem ani nie robiono większych wypadów, ani trochę nie przybyło naszych wojsk, ani nie zwiększono zapasów żywności.
Ruch 24-go maja był na tyle dobrze przemyślany, że korpus marszałka [Ney'a] powinien był dostać się cały w nasze ręce. Kierunki działań głównej części armii były następujące:
Awangarda poszła na Świętajno z zamysłem odcięcia Francuzów w lesie rozpościerającym się od Piotrowca do Dobrego Miasta. W tym samym czasie na nieprzyjaciela miały uderzyć dwa pułki jegrów. Działania te nie powinny jednak dać rozstrzygnięcia, ale umożliwić reszcie przegrupowanie, a wyznaczonym pułkom obejście nieprzyjaciela
.



5 czerwca/24 maja
Dyslokacja wojsk oraz działania strony rosyjskiej 5-6 czerwca /24-25 maja/

Z prawej strony oddziały generała porucznika barona von den Osten-Sacken'a powinny obejść nieprzyjaciela i nie dopuścić do rzeki Pasłęki. Z lewej strony generał porucznik książę Golicyn, (Aleksiej Iwanowicz), miał przeprawić się przez rzekę Łynę i obejść Dobre Miasto.
Generał porucznik Dochturow, wypędziwszy niewielkimi siłami posterunki nieprzyjaciela w pobliżu naszej prawej flanki, ma przyłączyć się do czoła armii. Generał książę Golicyn z kawalerią wzmacnia barona Sacken'a. Gwardyjskie pułki stanowią rezerwę armii. Ataman generał Płatow ma obserwować ruch korpusu marszałka Davout'a od strony Olsztyna.
24-go maja wcześnie z rana awangarda wstąpiła do Świętajna. Po lewej stronie skraju lasu widać było francuskie patrole bardzo spokojnie zmieniające wartę. Wkrótce z kilku miejsc dobiegły nas sygnałowe strzały armatnie. W ślad za nimi koło Świętajna widoczny był pospieszny ruch wojsk przeciwnika w kilku kierunkach. Awangarda pozwoliła im zebrać się, co było zgodne z zamiarem głównodowodzącego. Zaczęła się silna kanonada, którą podtrzymywaliśmy, nie podejmując jednak żadnych zdecydowanych ruchów. Po godzinie książę Bagration sądził, że generał baron Sacken zdążył już obejść nieprzyjaciela, ale nie słychać było ani jednego strzału, a i panujący spokój między wojskami, które stały naprzeciwko nas, pozwalał w to wątpić. Posłani oficerowie zebrali informacje, lecz nie zauważyli żadnych wojsk, oprócz idącej niedaleko kawalerii generała księcia Golicyna.
Tymczasem koło Świętajna zebrały się wystarczająco duże siły. Awangarda otrzymała nakaz atakować przeciwnika. Sytuacja stała się bardzo napięta. Nieprzyjaciel po długim oporze, cofnął się. Lewe skrzydło awangardy generała Baggowut'a napotkało silny ogień przeciwnika. Baggowut przeszedł obok zabudowań Dobrego Miasta w kierunku przedmieść, gdzie było około 600 Francuzów. Zaczął obserwować ich ruchy.
Nie otrzymaliśmy natomiast planowanego wsparcia od generała księcia Gorczakowa, który natrafiwszy na nieprzyjaciela podczas przeprawy przez rzekę Łynę, nieprędko opuścił ten rejon, a potem zajęty zagarnięciem Dobrego Miasta, spóźnił się przyjść z pomocą. Zauważyć należy, że miasto pozbawione było umocnień, a dla ochrony miało zaledwie 600 żołnierzy. Ponadto znajdujące się z tyłu nasze wojska mogły zająć miasto bez angażowania całego korpusu. Lecz wiadomym było jeszcze z okresu długotrwałej bezczynności, kiedy dochodziły do kwatery głównej słuchy, że Francuzi solidnie umocnili miasto. Książę Golicyn wziął sobie zdobycie miasta za punkt honoru i uważał nabytek owego grodu za wielki wyczyn. Gdyby jednak książę Golicyn nie uwikłał się w ten niepotrzebny spektakl i zostawił w mieście tylko część wojsk, a resztą pospieszył dalej, to marszałek Ney doznałby całkowitej porażki. Awangarda, niepokojąc nieprzyjaciela do wieczora, zatrzymała się na nocleg przed osiedlem Kwiecewo. W drugiej połowie dnia pojmaliśmy sporo jeńców – żołnierzy francuskich którzy nie  zdążyli dotrzeć na miejsce zbiórki pod Świętajnem, albo wracających z dalszych punktów nie wiedząc, że mają odciętą drogę powrotu.
Przyczyną opóźnienia w realizacji planu było niewykonanie zadania przez generała majora Sacken'a. On nie dotarł na miejsce w wyznaczonym czasie, tłumacząc się długą drogą. Ale ogólnie panowała pogłoska, że mając uraz do głównodowodzącego, celowo opóźnił marsz żeby pozbawić go odniesienia sukcesu. Wielu było oburzonych tym, że przegapiono najbardziej sprzyjający moment na zniszczenie całego nieprzyjacielskiego korpusu.
Głównodowodzący byłœświadkiem, jak część francuskiej piechoty liczącej nie więcej jak 600 ludzi nieugięcie przeciwstawiała się atakom naszej kawalerii. Piechota stała frontem przy osiedlu. Trzy pułki, jeden po drugim, atakowały ją - każdy z innego kierunku, lecz wszystkie jednocześnie. Przyprowadzono niebawem dwie armaty, które miały ostrzelać kartaczami przeciwnika. Jednak trzeba było zrezygnować z salwy, gdyż naraziło by to nasza kawalerię. Piechota ta jednak nie dostała się w nasze ręce.
Generał Dochturow znalazł nieprzyjaciela w niewielkich oddziałach ukrytego za mocnymi zasiekami. Natychmiast rozpoczšł strzelaninę, rzucając do boju pojedynczo batalion za batalionom. Dwa bataliony lejb-gwardii jegierskiego pułku rzuciły się szybko do boju na bagnety i natychmiast wyparły nieprzyjaciela.
25-go maja przeciwko nieprzyjacielowi zajmującemu silną pozycję zebrały się wielkie siły naszego wojska. Z naszej strony rzuciliśmy do boju liczną artylerię. Jegierskim pułkom awangardy generała-majora Rajewskogo wydano rozkaz obejścia lasem prawej flanki nieprzyjaciela. Francuzi cofnęli się, kiedy strzelcy podeszli do ich baterii. Nasi zająwszy ogrody przy wsi Kwiecewo rozmieścili kilka dział. Awangarda pospiesznie ruszyła wzdłuż wielkiej drogi. Pociskami kartaczowymi wypędziłem Francuzów z Kwiecewa, ale kiedy na otwartym polu zaatakował ich grodzieński pułk huzarski, dwa strzały kartaczami rozproszyły naszą konnicę. Ze względu na bardzo naglącą sytuację nasze pułki jegierskie wszystkie ruchy wykonywały w biegu tak by nieprzyjaciel nie zdążył się oddalić. Broniąc się bardzo uporczywie, nie mógł utrzymać  długo pozycji, gdyż jego wojska były w kompletnym bezładzie. Lesiste miejsca przeszkadzały jednak koordynacji naszych działań, Francuzom zaś pozwoliły uratować artylerię. Przeciwnik poświęcił nawet swoją ariergardę oraz pewną część wojsk, które dostały się do niewoli, miał także dużo zabitych, zostawił wszystkich rannych i porzucił wszystkie tabory. Odbiliśmy im jednak tylko dwie armaty: jedną Kozacy, drugą odważny major Kulniewym, który z dwoma słabymi szwadronami grodzieńskiego huzarskiego pułku dogonił przy rzece Pasłęce park artyleryjski i próbował nim zawładnąć. Powiadomiony przez jeńców, że niedaleko z przodu ratuje się artyleria, rzucił się za nią, ale zbłądziwszy na leśnej drodze, natrafił na silny oddział kawalerii, która zmusiła go do wycofania. Wracając tą samą droga podpalił on tabory, które wcześniej zagarnął. Goniący go nieprzyjaciel nie śmiał jednak zbliżyć się do przeprawy i major mógł swobodnie powrócić. Przy okazji pojmał też wielu oficerów.



atak na Quetz


Kierunki udrzeń armi rosyjskiej w godzinach popołudniowych 6 czerwca /25 maja/



Kozakom dostały się tabory i oraz załoga marszałka Ney'a; jego srebrny serwis i inne rzeczy. Znaleziono kolczyki i bransolety. Trudno byłoby zrozumieć, jakie użycie z nich miał pan marszałek, gdyby nie wygrawerowane na srebrze herby różnych polskich nazwisk należące do najwierniejszych poddanych Napoleona. Niemozliwe było, aby Prusy zdążyły zagarnąć tyle tych skarbów!
Awangarda przyszła na nocleg do osiedla Dąbrówka przy rzeczce Pasłęce. Na przeciwległym brzegu osiedle Kalisty oraz wystarczająco strome wzniesienia zajął nieprzyjaciel. Szpice naszych posterunków rozpościerały się wzdłuż brzegu, aż do osiedla Ełdyty, w którym nieprzyjaciel miał warowny posterunek z kilkoma armatami. Generał Dochturow, będąc blisko z swoim korpusem, nie czuł potrzeby jego przejęcia. Pozostając jednak w gotowości, chronił pobliskiej przeprawy, która stanowiła dogodne przejście dla nieprzyjaciela. W pozostałych miejscach przeprawy nie były tak wygodne albo chronione przez nasze posterunki. Wkrótce za awangardą przyszła armia i rozlokowała się w pobliżu.
26-go maja nieprzyjaciel, korzystając z przewagi wysokości, niepokoił nas kanonadą trwającą cały dzień. Nasze baterie odpowiadały ogniem, a wzdłuż brzegu licznie strzelały tyraliery jegrów. Zauważyliśmy, że nieprzyjaciel koncentruje swoje wojska. Kozackie szpice dały znać, że ruchy te mają miejsce na naszej prawej flance, zwłaszcza przy osiedlu Ełdyty. Dzień skończył się bez poważniejszych zdarzeń.
27-go maja od samego świtu widoczny był ruch w oddziałach nieprzyjaciela przeciwko naszej awangardzie. Zewsząd nadciągały wojska, parki artylerii, tabory. O godzinie dziesiątej wzmocniliśmy posterunki. Rozpoczęła się kanonada. Dwie kolumny nieprzyjacielskiej piechoty ruszyły w kierunku osiedla Kalisty. Wspierane były przez oddział kawalerii od naszej lewej flanki. Kolumna rozwinęła szyk i bardzo zwinnie podeszła do baterii oraz naszego 7-ego pułku jegierskiego pod rozkazami podpułkownika Łaptiewa, gdzie się akurat przypadkowo znajdowałem. Przeciwnik uczynił to tak szybko, iż poczytałem ich za swoje wojsko i tylko po białych pasach można było poznać, że to nie byli nasi jegrzy. Salwa kartaczy z dwunastu naszych dział rozproszyła przeciwnika. Pułki jegierskie: 5-ty pułkownika Gogiela i 20-ty pułkownika Bistroma, spotkały wycofujących się Francuzów przy przeprawie. Licznych żołnierzy przepędzili i w ślad za nimi wdarli się w osiedle Kalisty, w którym wycinali wszystko co się tam znajdowało. 



Deppen
Działania 7-8 czerwca /26-27 maja/

Inna nieprzyjacielska kolumna piechoty, widząc posuwające się nasze wojska zawróciła. Kawaleria, pomimo ognia strzelców, zeszła pod samą rzekę, ale 26-ty pułk jegierski pułkownika (nazwisko jego zapomniałem), rozwinąwszy szyk rzucił się wzdłuż brzegu z bagnetami. Konie, zapadając się w grząskiej rzece, nie mogły zwinnie operować i ich straty były znaczne. Po tym na kilka godzin zostawili nas w spokoju. Książę Bagration rozkazał całej awangardzie być w gotowości bojowej i zachować nadzwyczajną ostrożność! O szóstej po południu nieprzyjaciel rozpoczął kanonadę naprzeciw Kalist, które było w naszych rękach. Przystąpił tam znacznymi siłami, aby wyprzeć naszych jegrów. Nasi bronili się rozpaczliwie i wieś kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. Ostatecznie dostała się przeważajšcym siłom przeciwnika. Wróciliśmy na swój brzeg. Bitwa została przerwana nadciągającą ciemnością. W tym samym czasie generał major Iłowajski dowiedział się że czwarty korpus marszałka Soult'a przeprawił się przez rzekę w pobliżu Ełdyt i posunął naprzód o trzy wiorsty. Ruch ten mógł odciąć drogę naszej awangardzie, ale gotowi byliśmy cofnąć się, bo trzon armii przed wieczorem ruszył przez Dobre Miasto w stronę Lidzbarka"


 

Źródło: Записки артиллерии полковника Ермолова, с объяснением по большей части тех случаев, в которых он находился, и военных происшествий того времени [1801-1807 гг.]